🧩 Chrystus Miasta Julian Tuwim Tekst

Uwe i Wili w jednyj stali wili, Uwe na wierchu, a Wili na dole. Uwe spokojny nie wadzi nikomu, a Wili wyrobioł choby we stodole. To pies, to hazok, ciepoł w nich ryczkami, Gupioł i turpioł i durś trzaskoł drzwierzami. A kiedy szczykać zaczął z pas – patronów, To dymu połno było w cołkim domu Uwe sie wnerwioł i śloz na dół do Julian Tuwim. Gdybym był krzakiem świeżych, najczerwieńszych róż, (A umieją one świeże być! Czerwone!) Ty - oczy tylko (tak jak umiesz) zmruż, A na ten rozkaz twój - spłonę. I choćby szary, martwy, stał się ze mnie proch, I beznadziejna gruda z mogilnego dołu, Ty - znowu przyćmij tym zmrużeniem wzrok, Julian Tuwim (1894–1953) – polski poeta, jeden z najpopularniejszych poetów dwudziestolecia międzywojennego. Uwaga: W dalszej części znajdują się słowa powszechnie uznawane za wulgarne! Pegaz dęba, czyli panopticum poetyckie Początkowo w jego tekstach zauważalny jest entuzjazm i zachwyt miastem. Pod koniec życia krytyka miasta, która była spowodowana fatalnymi skutkami prowadzenia polityki, co doprowadziło do tego, że mieszkańcy skazani zostali na nędzne życie. Tuwim podejmował różne tematy, np. religijne (Chrystus miasta), Lokomotywa jest zatem: „ciężka i ogromna”, a jej wielkie wagony wykonano z „żelaza i stali”. Tuwim sięga również po charakterystyczną dla dziecięcej poezji animizacj ę. Lokomotywa zostaje zatem przedstawiona jako ogromny, czujący stwór, który strasznie się poci i sapie. Taki pociąg jest w stanie udźwignąć aż Julian Tuwim. Już się o grzechy noce proszą, Już z wiosny znów jak z bólu krzyczę, Nieubłaganą mnie rozkoszą. Zakuj w ramiona ratownicze! A jeśli zacznę się na nowo. Wyrywać zbuntowanym ciałem, Powiedz mi wreszcie pierwsze słowo, Którego nigdy nie słyszałem. Dwudziestoletni bracia moi! Dwudziestoletnie moje siostry! Śpiewam falliczną, tryumfalną Pieśń! Bo święte jesteś, Życie, w każdym calu! Bo cudne jesteś, rozkoszne i boskie, Kto jeno umie drżeć na myśl o tobie, Kto jeno umie nazwać cię wszędzie, Gdzie jesteś z Boga: pierwotne i ciepłe, Gdzie wytryskujesz jak nasienie ludzkie. Chrystus miasta – interpretacja i analiza. „Chrystus miasta” jest wierszem Tuwima, w którym dochodzi do głosu postawa franciszkańska, jaka fascynowała autora w poezji Staffa. Tekst posiada niejako dwóch bohaterów lirycznych. Pierwszym z nich jest tytułowy Chrystus, natomiast drugim miejska zbiorowość, złożona z najbardziej Chrystusie. Autor: Julian Tuwim. Jesz­cze się kie­dyś roz­smu­cę, Jesz­cze do Cie­bie po­wró­cę, Chry­stu­sie Jesz­cze tak strasz­nie za­pła­czę, Że przez łzy Cie­bie zo­ba­czę, Chry­stu­sie I taką wiel­ką ża­ło­bą. PUNY. Był raz głupi Gabryś. A wiecie, co robił? Kiedy konie żarły, on im owies drobił. Sitem wodę czerpał, ptaki uczył fruwać, Poszedł do kowala: kozy chciał podkuwać.... Raz się komar z komarem przekomarzać zaczął, Mówiąc, że widział raki, co się winkiem raczą. Cietrzew się zacietrzewił, słysząc takie słowa, Sęp zasępił się... Do prostego człowieka Gdy znów do murów klajstrem świeżym Przylepiać zaczną obwieszczenia, Gdy “do ludności”, “do żołnierzy” Na alarm czarny... Do losu Miłość mi dałeś, młodość górną, Dar ładu i wysokie żądze. I jeszcze na uciechę durniom, Raczyłeś dać mi i pieniądze. Płonącą kroplą obłąkania... Do krytyków A w maju Zwykłem jeździć, szanowni panowie, Na przedniej platformie tramwaju! Miasto na wskroś mnie przeszywa! Co się tam dzieje w mej głowie: Pędy, zapędy,... Cuda i dziwy Spadł kiedyś w lipcu Śnieżek niebieski, Szczekały ptaszki, Ćwierkały pieski. Fruwały krówki Nad modrą łąką, Śpiewało z nieba Zielone słonko. Gniazdka... Ciemna noc Człowieku dźwigający, usiądź ze mną. Pomilczymy, popatrzymy W tę noc ciemną. Zdejm ze siebie Kufer dębowy I odpocznij. W ciemną noc wlepimy razem Ludzkie... Chrystus miasta Tańczyli na moście, Tańczyli noc całą. Zbiry, katy, wyrzutki, Wisielce, prostytutki, Syfilitycy, nozownicy, Łotry, złodzieje, chlacze wódki. Tańczyli... Alkohol Te banalne walce kawiarniane Urastają w tragiczne psalmodie! Myśli moje, tańczące, pijane, Ciebie w smętne wplatają melodie. O, jak wyją te straszne walczyki,... Położyła kucharka na stole: Kartofle, Buraki, Marchewkę, Fasolę, Kapustę, Pietruszkę, Selery I groch. Och! Zaczęły się kłótnie, Kłócą się okrutnie: Kto z nich... Wiersze Julian Tuwim ab urbe condita abecadlo aere prennius alkohol bal w operze bambo brzózka kwietniowa chrystus miasta ciemna noc cuda i dziwy do krytyków do losu do prostego człowieka dwa Michały dwa wiatry dyzio marzyciel falliczna pieśń figielek gabryś gdyby gdybym był krzakiem gorące mleko idzie Grześ kapuśniaczek karta z dziejów ludzkości kocham w tobie to zmichrzowie kotek list do dzieci lokomotywa melodia mieszkańcy modlitwa modlitwa 2 mróz nauka o Grzesiu kłamczuchu i jego cioci o kocie ogień okulary ona przetrwam pstryk ptak ptasie plotki ptasie radio rok i bieda rozwiązuja sie nagle i lekko rwanie bzu rycerz krzykalski rzeczka rzepka skakanka słoń trąbalski słówka i slufka śmierdziel spóźniony słowik stół szczęście taniec trudny rachunek w aeroplanie warzywa wiosna wspomnienie wszyscy dla wszystkich zdarzyło mi sie to pierwszy raz zosia samosia Chrystus miasta Tańczyli na moście, Tańczyli noc całą. Zbiry, katy, wyrzutki, Wisielce, prostytutki, Syfilitycy, nozownicy, Łotry, złodzieje, chlacze wódki. Tańczyli na moście, Tańczyli do rana. Żebracy, ladacznice, Wariaci, chytre szpicle, Tańczyły tan ulice, Latarnie, szubienice, Hycle. Tańczyli na moście Dostojni goście: Psubraty: Starcy rozpustni, stręczyciele, Wstydliwi samogwałciciele, Wzięli się za ręce, Przytupywali, Grały harmonie, harmoniki, Do świtu grali, Tańczyli swój taniec dziki: Dalej, Dalej! Żarli. Pili. Tańczyli. A był jeden obcy, Był jeden nieznany, Patrzyli nań spode łba, Ramionami wzruszali, Spluwali. Wzięli go na stronę: Mówili, mówili, pytali. Milczał. Podszedł Rudy, czerwony: - Coś za jeden? Milczał. Podszedł drugi, bez nosa, Krościasty: - Coś za jeden? Milczał. Podszedł pijus, wycedził: - Coś za jeden? Milczał. Podeszła Magdalena: Poznała, powiedziała... Płakał... Ucichło. Coś szeptali. Na ziemię padli. Płakali. (ur. 13 września 1894 w Łodzi, zm. 27 grudnia 1953 w Zakopanem) – polski poeta żydowskiego pochodzenia, pisarz, autor wodewili, skeczy, librett operetkowych i tekstów piosenek, jeden z najpopularniejszych poetów dwudziestolecia międzywojennego. Współzałożyciel kabaretu literackiego „Pod Picadorem” i grupy poetyckiej „Skamander”. Bliski współpracownik tygodnika „Wiadomości Literackie”[a]. Tłumacz poezji rosyjskiej, francuskiej, niemieckiej oraz łaciny. Brat polskiej literatki i tłumaczki Ireny Tuwim, kuzyn aktora kabaretowego i piosenkarza Kazimierza "Lopka" Krukowskiego. Jego bratem stryjecznym był aktor Włodzimierz Boruński. Podpisywał się ponad czterdziestoma pseudonimami Oldlen, Tuvim, Schyzio Frenik, Wim, J. Wim, Pikador, Roch Pekiński. A ja tak sobie wieczoremA ja tak sobie wieczorem po ulicy chodzę,Z podniesionym kołnierzem przy wytartym palcieAbecadłoAbecadło z pieca spadło, O ziemię się hukło, AkacjeBiałe akacje tchną wonią opiłąPod nocą srebrno-modrą,ApokalipsaCiosami świateł ciemności rozciąłBlask stutysięczny, nożowy to uroczy facet!kulturalny, religijny,Bal w operzeI zrzucony jest smok wielki, wąż on starodawny, którego zowią diabłem i szatanem, który zwBamboMurzynek Bambo w Afryce mieszka czarną maskórę ten nasz kolezka Berlin 1913O, smętne, śnieżne nevermore!Dni utracone, ukochane!Biblia cygańskaJaka, sądzisz, jest biblia cygańska? Niepisana, wędrowna, wróżebna. BiologiaBaby latem w babach się grzeją,Brzózka kwietniowaTo nie liście i nie listki,Nie listeczki jeszcze nawet -Całujta mnie w dupęApsztyfikanci grubej Berty I katowickie węglokopy, Chrystus miastaTańczyli na moście,Tańczyli noc całą. Chrystusie...Jeszcze się kiedyś rozsmucę, Jeszcze do Ciebie powrócę, Ci Którzy Nie Wiedzą...Ci, Którzy Nie Wiedzą,Że Nie Wiedzą -Ciemna nocCzłowieku dźwigający,Usiądź ze dziś rano czereśnie, Ciemno-czerwone czereśnie, Czyhanie na BogaKto on zacz - nie wiem, lecz wszędzie Go czuję... Błąkamy się po gwiazdach, po wichrach, po ziemi, DeszczykJak wesoły milion drobnych, wilgotnych muszek,Jakby z worków szarych mokry, mżący maczek,Do krytykówA w maju Zwykłem jezdzić, szanowni panowie, Do LosuMiłość mi dałeś, młodość górną,Dar ładu i wysokie Marii PawlikowskiejO, staroświecka młoda pani z Krakowa! Strzeż się ! Biskup pieni się i krzyczy: horrendum! Do prostego człowiekaGdy znów do murów klajstrem świeżymPrzylepiać zaczną obwieszczenia,Dwa wiatryJeden wiatr - w polu wiał,Drugi wiatr - w sadzie grał:Epistoła sentymentalna1Cieplutko w moim pokoiku,ErotykJuż się o grzechy noce proszą,Już z wiosny znów jak z bólu krzyczę,Erotyk o bzachBzy gęsto sterczą sztorcem, Gruboziarniste i mokre,Et arceoOdi profanum vulgus. Kościół czy kawiarnia,Republika czy koni, wiec szewców czy armia,EwaZaczęło się to dawno, dawno, Najdawniej jak pamięć sięga, Exegi monumentum...Smutek mnie obrósł kamieniemI trwam, wspaniale pieśńDwudziestoletni bracia moi!Dwudziestoletnie moje siostry!Gawęda rymowana o ojcu i synu o dwóch miastach i starej piosenceW mieście Łodzi, czterdzieści lat temu,Pewien ojciec synkowi małemuGdybym był krzakiem świeżych, najczerwieńszych róż...Gdybym był krzakiem świeżych, najczerwieńszych róż,(A umieją one świeże być! Czerwone!)Giętko, żywo splatają się moje myśli...Giętko, żywo splatają się moje myśli,Jak dziewczynie koszyk z wikliny to co za makabryczna kolejka?Kto do Cienia z hołdami się tłoczy?HumoreskaNoc czarna, krucza,Na ogród spadła,InneZawsze gdy na mnie spojrzyszwiedz, że jestem smutnyIntymny wierszWarto, warto żyć,Wtedy pachniałaś bzami,Ja do ciebie nie mogę, nie mogę...Ja do ciebie nie mogę, nie mogę...Przyjdź ty, lesie, do mnie, do Bolesław Leśmian napisałby wierszyk „Wlazł kotek na płotek”Na płot, co własnym swoim płoctwem przerażony,Wyziorne szczerzy dziury w sen o niedopłocie,Jesteś znowuJesteś znowu! Mój Boże! Jak mi serce bije!Jak mi sie wzrok owiośnił! Jak świat rozradował!JeżeliA jeżeli nic? A jeżeli nie?Trułem ja się myślą złudną,Kamienie raczej rąbaćKamienie raczej rąbać dla czerstwego chlebaI żuć go, by znów siły zdobyć na rąbanie,Karta z dziejów ludzkościSpotkali się w święto o piątej przed kinemMiejscowa idiotka z tutejszym Ogniskiem pachną te pogańskie lata, Gdy iskrami trzaskały żagwie jałowcowe KobieceZ rzeki szła wczesna. szczęśliwą (II)Miauczy kotek: miau! - Coś ty, kotku, miał? LiliaRozchyliłem stulone płatki i pokazałem jej wstydliwe wnętrze kwiatu. - Niech pan przestanie. List do kobietyGdybym ja nie był poetą,A pani nie była kobietą,List zza oceanuPiosenka Listy miłosneInkunabuły, papirusy, palimpsesty!Słowa runiczne! Etruskie słowa!LokomotywaStoi na stacji lokomotywa, Ciężka, ogromna i pot z niej spływa: LosTaki to już los mój będzie,Takie to już miłowanie:Ławka wyobraźniNiby zwykły lecz niezwykły dzień słońca nie zapędzi w cień. W tym dniu musi byćsłonecznie, bo w takim dniu jeŁódźGdy kiedyś czołem dosięgnę gwiazdI przyjdzie chwały mej era,MelodiaWczesna jesień - oto moja ranek - kolor mego mieszkania. W strasznych mieszkaniachStrasznie mieszkają straszni tak szczęśliwie,Tak nieszczęśliwie, jak ja umiem,Miłość najważniejszaTy jesteś moją żoną, to we krwi mojej tłuczePopłochem, szczęściem, strachem, radością i wyskokiem!Mna zbytnie a niepowściągliwe dziwkochwalstwo naszego wiekuZanadto się z damą cackaSzarmancka brać literacka. ModlitwaModlę się, Panie, ale się nie korzę:Twarde są słowa modlitwą dzionekLedwo słoneczko uderzyW okno złocistym promykiem,MomentW szarym oknie sklepiku stała srebrna trumienka,A przed szybą - maleńka, biedna, chuda Tuwima działaZabrali kiedyś, dziewczynie coś,co kryła przed światem ludziom na złość,MyślDoprawdy, żyję bardzo. Ale ja właściwie Mam w życiu migotliwym jedną myśl jedynie, Na nożeDzika gra! Straszna gra!Oczy płoną! Serce gorze!Narodził się JezusNarodził się Jezus w ubogiej stajence,By przynieść nam radość i Boskiej Panience,Nasza mądrośćJakże ja cię będę uczył tej mądrości?Myśmy ludzie cisi, myśmy ludzie prości. NaukaNauczyli mnie mnóstwa mądrości, Logarytmów, wzorów i formułek,NiczyjNiczyj ja jestem na świecie,Niczyj, jak trawa lub zdrój,Nie poradzi tu żaden Protokół surowy...Nie poradzi tu żaden Protokół surowy,Żadne ceremoniału rygory niezłomne:Nie śmiej się z nich...Nie śmiej się z nich. Nie wolno. Nie drwij. Bo to przecież tacy biedni, tacy mali ludzie...Nieznane drzewoGdzie jesteś, drzewo mocne i dumne, Rozgałęzione, liściami szumne, NocPrzyjdziesz nocą. Zostaniesz do ranaI otulisz mnie lekko popołudni szare, miejskie nudna jałowość ulic i "Gazecie warszawskiej"Dość dużo rozumiem i wiem jak na "wieszcza",Lecz jedno wyjaśnić mi proszę:O St. i pianą z pyskaPluje, parska i pryska,O suficieOdkąd płyniesz po tym mieszkaniu,Tym więzieniu moim dozgonnym,O wielki Boże et cetera...O wielki Boże et cetera,Cóż to się ze mną stało nagle,OdpowiedźGdzież mnie do poematów? Ledwo wiersz wykrztuszęZ rozdygotanej krtani, drżąc o każde słowo,Ofiarowując sercePosyłam ci bezdomne moje chcesz z nim szpitalneUchwyć tę dziwną chwilę, tę niewysłowioną,Co zwykle po południu schodzi na ulicęOkularyBiega, krzyczy pan Hilary: "Gdzie są moje okulary?" OnaKiełkował w duszy dziwny niepokój. (Przeczucia).Ktoś grał (z moderatorem) fantazję ErotykSkładałem ci wizyty,Okrutnie niezdobytej,Pan HilaryBiega, krzyczy pan Hilary:"Gdzie są moje okulary?"PatriotaKarczemny jestem człowiek, karczemny patriota, Paulinka kretynkaPięcioletnia Paulinka uprzejma i miłamimo innych przymiotów bardzo skromną stolicZebrały się na targi i przekupyZwycięskie wrogi, zbrojne wolą silną,Piotr PłaksinWiliamowi Horzycy Po prostuTak - po prostu: ten las i ta chwilaWtedy rano, dwanaście lat usta Twoje, całowałem je w ciemności, w czarnym aksamicie miłosnej nocy...Całowałem usta Twoje i wyczuwałemPoeta opętany uprzedza, na wszelki wypadek, Bogu ducha winną żonęA jeżeli ja ci nagle syknę, świsnę i dam nura,Trzasnę plackiem o posadzkę i płomieniem buchnę wzwyż?PoezjaPowstał w duszy mej wprost szaleńczy plan,Plan, który można przyrównać herezji:Pogrzeb PrezydentaKrzyż mieliście na piersi, a brauning w kieszeniZ Bogiem byli w sojuszu, a z mordercą w pakciePokaż się z daleka...Pokaż się z daleka,Choćby z najdalszego,Potężny dzień! Na dobrych dziesięć burz pamiętnych...Potężny dzień! Na dobrych dziesięć burz pamiętnychStarczyłoby tych zderzeń wichury ze słońcem,Powiedzieć ci nie mogęPowiedzieć ci nie mogę, jaki to żal bezbrzeżny: dzień dzisiaj taki biały i taki bardzo śnieżny Prośba o piosenkęJeżelim, Stwórco, posiadł Słowo, dar twój świetny, Spraw, by mi serce biło gniewem ocean&Prośba o pustynięJuż ja z ziemi nieba nie widzęJuż i gwiazdy na mnie nie wejrząPrzy okrągłym stoleDu holde Kunst,in wieviel grauen StundenPstrykSterczy w ścianie taki pstryczek, Mały pstryczek-elektryczek, PtakNa gałązce usiadł ptak: Zaszczebiotał, zatrzepotał Ptasie radioHalo! halo! Tutaj ptasie radio w brzozowym gaju, Ranki jesienneTylko te chłodne, pogodne, Przewiewne ranki jesienne, RanyjulekPowinienem z wiatrami po ulicach się włóczyć,W tłoku miast, podchmielony, najradośniej się chwiać,RaportO film, panie ministrze,Obrazili się wachmistrze;RodowódPo co się ciskasz, mój Wuerze,Po co wymyślasz mi od żydka?Rozwiązują się nagle i lekko...Rozwiązują się nagle i lekko,Opadają, jak płatki kwiatów,Rzecz CzarnoleskaRzecz Czarnoleska - przypływa, otacza,Nawiedzonego niepokoi dziadek rzepkę w ogrodzie, Chodził te rzepkę oglądać co dzień. Rzeź brzózBrzozom siekierą żyły otworzę,Ciachnę przez ciało, rąbnę przez korzeń,ScherzoŚpiewała wesoło- i nagle w śmiech,Sam śpiew ją rozśmieszył: że mi się coś dziwnego:Była aleja długa,SitowieWonna mięta nad wodą pachniała,Kołysały się kępki sitowia,Skakanka"Żeby kózka nie skakała,Toby nóżki nie złamała".SkwarByło raz bardzo gorąco. Nieruchome, nagrzane powietrze. W najsroższy upał leżałem na słońcu, lubując sięŚlusarzW łazience cos sie zatkało, rura chrapała przeraźliwie, aż do przeciągłego wycia, woda zaś kapała ciurkiSłoń TrąbalskiBył sobie słoń wielki - jak się ten słoń Tomasz Szymanowskiemu SłowisieńW białodrzewiu jaśnie dzni słoneczko, Miodzie złoci białopałem żyśnie, Słówko o księżycu w stawieKsiężyc do wody się rzucił,Fosforycznym świeci i ciałoI Sokrates tańczącyPrażę się w słońcu, gałgan stary...Leżę, wyciągam się i znudzenia, ze znużenia Pusto, sennie, mdło. Spóźniony słowikPłacze pani słowikowa w gniazdku na akacji, Bo pan słowik przed dziewiątą miał być na kolacji. SprzątanieAbsurdalne czynności. Elektrolux- słoń-Ssącą trąbą wyje. Żrącym sadłemStaruszkowiePatrzymy sobie na ulicePrzez wpółrozwarte okienniceSztandarPrawda, prawda, czarnoleski Janie:"Serce roście patrząc na te czasy!"Tak i nieJuż mi jest wszystko jedno,Czy powiesz "nie" czy "tak",TrawaTrawo, trawo do kolan!Podnieś mi się do czoła,TyTy trzymasz mnie na ziemi,Ty wznosisz mnie do nieba,U Stóp ZbawicielaNa krzyżu w cierpieniach umierał ZbawicielKrwią oczy zalane, oddawał swe gdyby nigdy nic:WieźliVenusGdy Venus miała szesnaście lat, Zauważyli rodzice, W lesieNa twardych korzeniach ślisko, Na mchu głęboko i miękko, Wiatr ją prosiW dzień jest wietrznie, słonecznie i wrześniowo złociście, Nocą wiatr ociemniały suche przewraca wierszCzasem u szczytu ulic zachód żółtym blaskiemMury niebios rozwala na złomy czym? O pewnym wina i czerwca był powściągliwyNie wiem jak to wyrazić... Bo wszystkoma swoją miarę i stopnie i skalę...Wiersz, w którym autor grzecznie, ale stanowczo uprasza liczne zastępy bliźnich, aby go w dupę pocałowaliAbsztyfikanci Grubej Berty I katowickie węglokopy, WiosnaGromadę dziś się pochwali,Pochwali się zbiegowiskoWspomnienieMimozami jesień się zaczyna,Złotawa, krucha i ci wszystko: każdy sen i drgnienie,Każdy nerw ciała, każdy ruch i krok!Z okruszynami młodości - co robić?Z okruszynami młodości - co robić? Rozrzucić ptakom?Można i ptakom rozrzucić, można i w słowa wierszy o Małgorzatce1 Zacisnąć pięści, zaciąć zęby...Zacisnąć pięści, zaciąć zęby, Spod bruzdy gniewu patrzeć w świat, Zakochany bibliofilBallada Tragiczna Zapach szczęściaWtedy paloną kawą pachniało w kredensieA zimne, świeże mleko, jak lody, mi się w życiu szczęściło i szczęści...Zawsze mi się w życiu szczęściło i szczęści,Los mi nie pożałował ni darów, ni pieszczot...Zdarzyło mi się to pierwszy raz...Zdarzyło mi się to pierwszy raz -Na palcach chodzić po ogrodzie. Zmęczony burz szaleństwemZmęczony burz szaleństwem, jak statek pijany,Już niczego nie pragnę, jeno wielkiej ciszyZnów to szuranie..."Wznoszą się prostaczkowie i osiągają niebo - a my ze swoją wiedzą pogrążamy się w piekle."Zupełnie nieznajomej, raz widzianej...I podejde na coś powiem, jak to zwykle...ŻycieDo krwi rozdrapię życie, Do szczętu je wyżyję, Życie mojeKrwi, snów, mknień, żądz,Gór, chmur, drżeń, zórz,Życie? - Rozprężę szeroko ramiona...Życie?Rozprężę szeroko ramiona,ŻydekŚpiewa na podwórku, tuląc się w łachmany,Mały, biedny chłopiec, Żydek chytrzy, brodaci,Z obłąkanymi oczyma,

chrystus miasta julian tuwim tekst